W wielu polskich domach wciąż pracują urządzenia pamiętające pierwszą dekadę dwudziestego pierwszego wieku. Pralki, które piorą od kilkunastu lat, czy lodówki, które nieprzerwanie chłodzą od piętnastu zim, często budzą w nas ogromny sentyment i podziw dla ich niezniszczalności. Często wychodzimy z założenia, że skoro sprzęt wciąż działa i spełnia swoją podstawową funkcję, to jego wymiana jest jedynie niepotrzebną fanaberią i marnowaniem pieniędzy.
Prawda jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Rozwój technologii w branży dużego sprzętu domowego postępuje w ogromnym tempie, a normy energetyczne narzucane przez Unię Europejską wymuszają na producentach tworzenie urządzeń o drastycznie niższym apetycie na prąd i wodę. W tym wyczerpującym artykule przeanalizujemy, czy utrzymywanie starego sprzętu to faktycznie oszczędność, czy może ukryty drenaż domowego budżetu. Przedstawimy precyzyjne wyliczenia i podpowiemy, kiedy wymiana ma sens ekonomiczny, a kiedy jest jedynie chwytem marketingowym.
Królowa pożeraczy prądu – stara lodówka kontra nowa
Lodówka to najbardziej specyficzne urządzenie w całym naszym domu. W przeciwieństwie do pralki, telewizora czy piekarnika, chłodziarko-zamrażarka pracuje nieprzerwanie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku. To właśnie z tego powodu jej efektywność energetyczna ma absolutnie kluczowe znaczenie dla wysokości Twoich rachunków za prąd.
Dlaczego kilkunastoletnia chłodziarka to wampir energetyczny?
Nawet jeśli Twoja stara lodówka z zewnątrz wygląda nienagannie, w jej wnętrzu zachodzą nieodwracalne procesy starzenia, które drastycznie obniżają jej wydajność.
-
Degradacja izolacji: Pianka poliuretanowa, która izoluje wnętrze komory od ciepła panującego w kuchni, z biegiem lat traci swoje właściwości. Ciepło z zewnątrz zaczyna przenikać do środka, co zmusza agregat do znacznie częstszego i dłuższego włączania się.
-
Zużycie uszczelek: Sparciałe i twarde uszczelki w drzwiach sprawiają, że zimne powietrze dosłownie ucieka z urządzenia, potęgując straty termiczne.
-
Przestarzały kompresor: Technologia sprężarek sprzed kilkunastu lat opierała się na trybie zero-jedynkowym – kompresor włączał się na pełną moc, a po schłodzeniu wyłączał. Nowoczesne lodówki posiadają kompresory inwerterowe, które płynnie dobierają moc do aktualnych potrzeb, zużywając przy tym ułamek energii swoich poprzedników.
Orientacyjne wyliczenia – matematyka dla lodówki
Porównajmy koszty utrzymania piętnastoletniej lodówki z nowoczesnym urządzeniem w wysokiej klasie energetycznej. Do obliczeń przyjmujemy średnią cenę prądu wynoszącą jeden złoty i dwadzieścia groszy za jedną kilowatogodzinę.
-
Stara chłodziarko-zamrażarka potrafi zużyć w ciągu roku od pięciuset do nawet ośmiuset kilowatogodzin energii. Przyjmijmy dla naszego przykładu wartość sześciuset kilowatogodzin rocznie.
-
Mnożąc sześćset kilowatogodzin przez jeden złoty i dwadzieścia groszy, otrzymujemy roczny koszt utrzymania na poziomie siedmiuset dwudziestu złotych.
-
Nowoczesna, duża lodówka w najwyższej klasie energetycznej zużywa obecnie zaledwie około stu pięćdziesięciu kilowatogodzin w skali całego roku.
-
Mnożąc sto pięćdziesiąt kilowatogodzin przez jeden złoty i dwadzieścia groszy, uzyskujemy roczny wydatek rzędu zaledwie stu osiemdziesięciu złotych.
-
Wniosek i zwrot z inwestycji: Wymieniając starą lodówkę na nową, oszczędzamy dokładnie pięćset czterdzieści złotych każdego roku. Jeśli nowa lodówka kosztuje dwa i pół tysiąca złotych, jej zakup zwróci się z samych oszczędności na rachunkach za prąd w niecałe pięć lat. Biorąc pod uwagę, że sprzęt posłuży nam co najmniej dekadę, ostatecznie zyskamy kilka tysięcy złotych czystej oszczędności. W tym przypadku wymiana jest absolutnie opłacalna i uzasadniona.
Pralka i zmywarka – oszczędność prądu i wody
Kolejnymi urządzeniami, które regularnie obciążają nasz budżet, są sprzęty mające kontakt z wodą. W ich przypadku płacimy podwójnie – zarówno dostawcy energii elektrycznej za prąd potrzebny do pracy silnika i podgrzania wody, jak i zakładom komunalnym za zużytą wodę pitną oraz odprowadzenie ścieków.
Koszty podgrzewania i zużycie wody w starych pralkach
Pralki wyprodukowane kilkanaście lat temu nie grzeszyły oszczędnością. Standardowy cykl prania w urządzeniu starego typu wymagał pobrania od siedemdziesięciu do nawet osiemdziesięciu litrów wody. Dodatkowo, przestarzałe grzałki potrzebowały ogromnej ilości prądu, aby podgrzać taką masę wody do temperatury sześćdziesięciu stopni Celsjusza.
Nowoczesne pralki wyposażone są w zaawansowane czujniki załadunku, które precyzyjnie ważą ubrania umieszczone w bębnie i dobierają do nich absolutnie minimalną, wymaganą ilość wody. Obecnie standardem dla pełnego bębna jest zużycie na poziomie zaledwie czterdziestu do czterdziestu pięciu litrów wody na cały cykl. To oszczędność blisko połowy zasobów przy każdym praniu.
Wyliczenia kosztów prania w skali roku
Załóżmy, że w czteroosobowej rodzinie pralka uruchamiana jest średnio cztery razy w tygodniu, co daje około dwustu ośmiu cykli w ciągu całego roku.
-
Stara pralka zużywa osiemdziesiąt litrów wody na cykl. W skali roku daje to szesnaście tysięcy sześćset czterdzieści litrów, czyli w przybliżeniu szesnaście i pół metra sześciennego wody. Pobór prądu w starym urządzeniu to zazwyczaj około jednej i dwóch dziesiątych kilowatogodziny na cykl, co rocznie daje niespełna dwieście pięćdziesiąt kilowatogodzin.
-
Nowa pralka zużywa czterdzieści litrów na cykl, co rocznie daje nieco ponad osiem metrów sześciennych wody. Zużycie prądu to około pół kilowatogodziny na cykl, co daje nieco ponad sto kilowatogodzin rocznie.
-
Oszczędność prądu to około stu pięćdziesięciu kilowatogodzin, co przekłada się na około sto osiemdziesiąt złotych w portfelu. Oszczędność wody i ścieków to kolejne osiem metrów sześciennych, co przy średniej cenie dwunastu złotych za metr daje niespełna sto złotych.
-
Wniosek: Wymiana pralki pozwala zaoszczędzić około dwustu osiemdziesięciu złotych rocznie. Przy cenie nowej pralki wynoszącej tysiąc pięćset złotych, zwrot z inwestycji nastąpi po około pięciu i pół roku. Podobna, a nierzadko nawet korzystniejsza matematyka dotyczy zmywarek, gdzie redukcja poboru wody w nowych urządzeniach jest jeszcze bardziej spektakularna.
Kiedy wymiana nie ma sensu ekonomicznego?
Entuzjazm związany z oszczędzaniem energii na nowym sprzęcie należy jednak ostudzić, gdy mówimy o urządzeniach typowo grzewczych, opartych na prostych, oporowych grzałkach elektrycznych. Fizyki nie da się w żaden sposób oszukać.
Drobne urządzenia grzewcze
Sprzęty takie jak czajnik elektryczny, żelazko, opiekacz do kanapek czy tradycyjny piekarnik elektryczny działają na tej samej zasadzie od dziesięcioleci. Aby zagotować jeden litr wody, potrzebujesz przekazać mu dokładnie określoną ilość energii cieplnej. Grzałka w czajniku sprzed piętnastu lat oraz grzałka w najnowszym, błyszczącym modelu zużyją do tego zadania niemal dokładnie tyle samo kilowatogodzin energii.
Kupowanie nowego czajnika elektrycznego czy żelazka z nadzieją na to, że obniży to Twoje rachunki za prąd, jest błędem. Wydatek na nowy sprzęt grzewczy nigdy nie zwróci się z oszczędności na energii, ponieważ te oszczędności są bliskie zeru. Wymiana takich urządzeń jest uzasadniona jedynie wtedy, gdy stary sprzęt fizycznie się zepsuje lub przestanie być bezpieczny w użytkowaniu.
Aspekt ekologiczny, czyli co ze śladem węglowym?
Kiedy rozważamy wymianę sprzętu z pobudek środowiskowych, często słyszymy argumenty o ratowaniu planety poprzez mniejsze zużycie węgla w elektrowniach. Należy jednak pamiętać o pojęciu śladu węglowego i energii wbudowanej.
Wyprodukowanie nowej pralki czy lodówki, wydobycie rzadkich metali, produkcja elektroniki oraz transport ciężkiego urządzenia z fabryki na drugim końcu świata do Twojego domu kosztuje Ziemię gigantyczną ilość zasobów i emisji zanieczyszczeń. Wyrzucanie na wysypisko sprawnie działającego, pięcioletniego sprzętu tylko po to, by kupić model o jedną klasę energetyczną wyższy, jest działaniem wysoce nieekologicznym. Zysk z niższych rachunków dla planety nie zrekompensuje szkód wynikających z przedwczesnej utylizacji i wyprodukowania kolejnego urządzenia.
Podsumowanie i ostateczny werdykt
Decyzja o wymianie dużego sprzętu domowego powinna być podyktowana chłodną, rzetelną kalkulacją, a nie tylko chęcią posiadania nowinki technologicznej. Z naszych wyliczeń płynie jedna, bardzo wyraźna złota zasada.
Jeśli Twoja lodówka, zamrażarka, pralka lub zmywarka ma więcej niż dwanaście do piętnastu lat, jej wymiana na nowoczesny, wysoce energooszczędny model jest posunięciem niesamowicie opłacalnym. Zwrot z inwestycji nastąpi w ciągu kilku lat, a ulga dla Twojego domowego budżetu podczas opłacania faktur będzie natychmiastowa i zauważalna. Natomiast w przypadku sprzętu grzewczego oraz urządzeń stosunkowo nowych, wymiana wyłącznie z powodów ekonomicznych mija się z celem.












0 komentarzy